O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Czytam Was
Greydragon's Foto - jitsu
Siostra
|
poniedziałek, 07 maja 2012
Z działki wrócony
Prawie 2 tygodnie spędzone na działce pozwoliły nam odpocząć psychicznie od zgiełku i szumu miasta. Synciszek wniebowzięty. 500 metrów kwadratowych na wyłączność do grandzenia. Do tego basen, huśtawka, samochód na podjeździe. A przede wszystkim wszechobecna cisza. Tylko żaby kumkały w tle. W domu i ogrodzie postępy. Jabłonka i modrzewie przycięte, kawał ziemi po krzewie oczyszczony, trawa skoszona jak na wembley. Wewnątrz domu tez ogarnięte. Kafle w ubikacji i łazience położyłem, do tego w kuchni dołożyłem kilka warstw do istniejących. Małemu zbudowałem piaskownicę. Nawet tapczan udało się wnieść na piętro. Ze spraw mniej dobrych dzień musiałem spędzić nad wycieraczkami szyb w aucie. Bolec w tulei się zatarł i wycieraczki stanęły. My też w tej ulewie musieliśmy stanąć, bo jak bez wycieraczek jechać. Rwa kulszowa się też odezwała. A jak. Na szczęście udało się jakoś z tego wydostać. Nie do końca ale już jestem na dobrej drodze. Na koniec złapałem jeszcze kapcia w aucie. Poza tym wyjazd mega udany. 3 solidne imprezy. A przede wszystkim uczucie, że nigdzie się nie spieszysz.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Działka
Jutro jedziemy na działkę. Fura spakowana prawie na full. A w domu jeszcze drugie tyle. Lecz nic nie przyćmi tego wolnego. Od dzisiaj do 9 maja.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Wolne
Decyzją szefa wszystkich szefów zostałem wydalony na wolne za nadgodziny. W tym miesiącu jeszcze idę 2 razy do pracy, a od 23 kwietnia będę miał regularną labę, która potem przejdzie w odbiór zaległego urlopu.Jak dobrze pójdzie to wrócę do pracy w połowie maja. Z tego tytułu chcę zamontować w aucie instalację gazową, wymienić opony na letnie, a potem zabrać swoją gromadę na działkę. Ale jak patrzę za okno to mnie trafia szlag. Bo jeszcze jest z lekka zimnawo.
środa, 28 marca 2012
Serwis Parkera
Muszę przyznać, że serwis globalny parkera dał ciała i nie odpisał mi na zadane pytanie. Dla nich duży minus. Ich lenistwo aż bije po oczach. Kumam, że można nie rozumieć po naszemu ale wiadomość napisana po ichniemu powinna być już łatwa do odczytania. Za to znalazłem maila do polskiego przedstawicielstwa. Po pewnym czasie gość mi odpowiedział. W sumie się nie dziwię, trochę to musiało trwać. Znalazł nawet ulotkę reklamową mojego pióra z 1961 r. Brawo dla polskiego parkera.
piątek, 23 marca 2012
Urok, sraczka, przemarsz wojsk, gradobicie i koklusz.
Dzień miał się zacząć bardzo dobrze. Zostałem chwilę po pracy żeby wyskoczyć na halę rybną po kostki z łososia. Kupiłem i kostki i mięsko z łososia. Będzie sushi sobie pomyślałem. Nie omieszkałem natychmiast poinformować o tym K. I tu się rozpoczęło. K. mówi, że woda nam cieknie w pionie. Wróciłem do domu. Patrzę faktycznie, a w dodatku leje się coraz bardziej. No to sru piętro wyżej. Nikt nie otwiera. Następne piętro- również nikt nie otwiera. Za telefon i do administracji. Oni, że przyślą kogoś za około godzinę. Na szczęście gość był szybciej. Tak czy inaczej szafka pod zlewozmywak swoja porcję wody dostała. Blat też raczej będzie po tym wyglądał kiepsko. Sufit do malowania, razem ze ścianą. Oby szafką dała się uratować. Hydraulik z administracji powiedział, że pękło kolanko w mieszkaniu na X piętrze. Nawet nie chcę wiedzieć jak wyglądają kuchnie w mieszkaniach wyżej. W chałupie zawiewa mokrym betonem, zmieszanym z farbą akrylową, zmieszanym i zapachem wymoczonej płyty wiórowej. Wypas. Polecam każdemu. Plan dnia do dupy. Poślizg około 3 godzin. Przy okazji odezwał się urząd skarbowy z upomnieniem. Łapię za telefon i dzwonię dowiedzieć się o co kaman. Pani stwierdziła, że upomnienie jest za korektę podatku za 2010. Tyle, że składając korektę zaznaczyłem żeby podatek był potrącony z nadpłaty za 2011 r.. Zaznaczyłem oczywiście, że obie deklaracje wysłane były w ciągu kilku-kilkunastu minut. Pani na to, że ona tego nie czytała i nie dostała. A ja mogłem tylko powiedzieć, że skoro dostała deklarację, to też powinna dostać dodatkowy formularz z wyjaśnieniem dlaczego jest składana korekta i przy okazji dyspozycją co do trybu ściągnięcia zaległego podatku z nadpłaty za 2011 r. Przy okazji dodałem, że jako potwierdzenie mam UPO formularza o konkretnej sygnaturze. Pani stwierdziła, że sprawa zostanie wyjaśniona i oddzwoni do mnie w poniedziałek, bo dzisiaj już tego nie sprawdzi. Tyle na dzisiaj.
piątek, 16 marca 2012
Fuks
Jakiś czas temu zgubiłem na zdarzeniu latarkę. Ot zostawiłem na miejscu i poszedłem dalej. Pal licho jakby latarka kosztowała stówę lub dwie. Moja kosztuje ponad osiemset zł. Dostałem ją w pracy ale nie została mi wpisana na stan. Czyli została moją prywatną latarką. Żarówka kryptonowa jako zasadnicze źródło światła plus 3 diody led. Jak się akumulator skończy i kryptonowa żarówka przestaje świecić to ledówki dają jeszcze radę minimum godzinę. Na szczęście przeglądając zdjęcia udało mi się ją wyłapać leżącą na tapczanie. Skombinowałem nr telefonu do gościa i udało się zgubę odzyskać. Mogę spokojnie odetchnąć.
poniedziałek, 05 marca 2012
Klub miłośników gumiaka
K. ostatnio zainspirowała mnie do zrobienia przejściówki tilt-shiftowej do aparatu. Zdjęcie zrobione takim ustrojstwem bardzo przypomina makietę. Od razu obojgu nam się to spodobało. Kupienie takiego obiektywu fabrycznie jest możliwe ale cena zwala z nóg. I tu właśnie pomocną dłoń podaje klub miłośników gumiaka. Całkiem prosty tutorial co i jak zrobić żeby mieć tilt-shiftowy obiektyw. Teraz pozostają tylko łowy na allegro. Dla zainteresowanych. Jest też producent specjalnych przejściówek. www.lensbaby.com Cena takiego ustrojstwa też jednak nie zachęca.
niedziela, 04 marca 2012
Podnóżek
Rano bierzemy Belzebiusza do łóżka. Tak żeby trochę poświrował, poskakał i do rodziców się poprzytulał. Ostatnimi dniami stałem się dla juniora podnóżkiem. Staje na mnie żeby widzieć więcej przez okno. Głupio, że czasami staje mi na głowie albo miednicy. Jak siedzimy w dużym pokoju to podnosi mi koszulkę i szuka pępka. Kiedy znajdzie stara się sprawdzić gdzie jest jego koniec. Każdy inny by leżał na ziemi już gotowy do poćwiartowania. No ale synek rządzi się innymi prawami i przywilejami.
wtorek, 21 lutego 2012
Pióro wieczne
Dawno, dawno temu zarzuciłem pisanie wiecznym piórem. Potrzebowałem długopisu, bo pióro nie obsługuje papieru samokopiującego się. W międzyczasie dostałem jedno, które okazało się niepiszącym. Drugie też wziąłem niepiszące od ojca. A dzisiaj dzięki forum o wiecznych piórach udało mi się je przywrócić do życia. Nigdy bym nie pomyślał, że wystarczy tylko przez obieg atramentu przepuścić ocet. Wymył idealnie wszystkie fusy, rozpuścił zatory i udrożnił stalówkę. Wypas. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||